O autorze
Przedsiębiorca, polityk, działacz społeczny.
Koordynator krajowy Komitetu Obrony Demokracji.

KOD to nie firma pracująca na akord

Od kilkunastu dni czytam, że KOD już nie istnieje i już nie podniesie się z zapaści. Ta teza jest powielana przez byłych sympatyków, ale również przez niektórych członków naszej organizacji. Próbuję tłumaczyć przy różnych okazjach, że to nieprawda, choć przyznaję, że z różnym skutkiem.

Owszem, kryzys wizerunkowy sprzed roku bardzo nas osłabił.
Wiele miesięcy trwało układanie na nowo wewnętrznych relacji pomiędzy członkami KOD
i nie wszystko się udało. Zgoda.
Jednak już w pierwszej połowie ubiegłego roku zaczęliśmy wychodzić z impasu podejmując wiele działań w obronie sądownictwa, najpierw dość samotnie, potem coraz bardziej rozumiani i wspierani przez inne środowiska oraz przez ludzi, którzy są po prostu zatroskani Polską.

Lipiec 2017

Najbardziej widocznym efektem tych licznych drobnych działań, podejmowanych przez wiele tygodni począwszy od wiosny, był masowy zryw w lipcu ubiegłego roku.
To KOD był inspiratorem i animatorem protestów w Warszawie oraz w setkach miejsc
w Polsce, współpracując oczywiście z innymi organizacjami i środowiskami, o czym wszyscy pamiętamy.
16 lipca 2017 roku w niedzielę, o godzinie 15.00, przed Sejmem udało nam się zgromadzić kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Tego samego dnia wieczorem, o godz. 21.00 Akcja Demokracja zgromadziła równie wielką rzeszę manifestantów pod Sądem Najwyższym, ale KOD w tym czasie już organizował „Łańcuch Światła” w ponad pięćdziesięciu ośrodkach w całym kraju.
Potem protesty rozlały się na całą Polskę jak fala tsunami i niemal wszędzie zaangażowane były nasze struktury.

Jesienią udało nam się przeprowadzić jeszcze kilka ogólnopolskich akcji w obronie sądów. Bez takiego zaangażowania społecznego jak w lipcu, ale jednak.
Zeszliśmy z ulic dopiero w połowie grudnia.
W międzyczasie wiele naszych członkiń i członków angażowało się, i wciąż to robi, w różne inne inicjatywy, które nierzadko są współorganizowane przez KOD lub KOD występuję w roli pomocniczej.
Przez cały ubiegły rok aktywnie sprzeciwialiśmy się wielu złym zmianom w Polsce, podejmując działania lokalnie ale też w ramach wspólnych akcji ogólnopolskich.
Mam zapewnienie, że wkrótce powstanie szczegółowy raport z naszej działalności, przygotowany przez kompetentne osoby.


Obywatelska Kontrola Wyborów

Od jesieni pracujemy nad ogromnym projektem o nazwie „Obywatelska Kontrola Wyborów”, który ma szansę zaangażować dziesiątki tysięcy osób w całym kraju.
W ramach tego projektu chcemy namawiać ludzi do aktywnego udziału w procesie wyborczym, do pracy w różnych rolach w komisjach wyborczych, do podejmowania działań profrekwencyjnych, jak również do aktywnego monitorowania kampanii wyborczej
w zakresie jej jakości i poziomu.
Ten projekt jest absolutnie najważniejszym naszym działaniem w bieżącym roku i chyba najbardziej kodowskim ze wszystkich możliwych. Wszak od początku istnienia KODu jednym z głównych naszych celów jest aktywizowanie Polek i Polaków do uczestnictwa
w życiu publicznym.

Od początku byliśmy namawiani do podejmowania pracy organicznej.
Robiliśmy wiele rzeczy lokalnie, a teraz chcemy to zrobić w ramach ogólnopolskiego projektu.
Ci, którzy nas do tego namawiali, dziś nierzadko twierdzą, że KODu już nie ma.
Nie ma, bo nie wiele o nim słychać? Nie ma, bo od kilku tygodni nie stoi na ulicach?
Oczywiście najłatwiej jest mierzyć pracę organizacji ilością transmisji telewizyjnych z jej działań. Ale czy na serio to jest właściwy miernik działalności?
Gdyby chcieć przykładać taką miarę, to można by zacząć zastanawiać się czy Green Peace istnieje? Czy Helsińska Fundacja Praw Człowieka żyje? Czy Akcja Demokracja wciąż trwa?
Oczywiście wszystkie one są i pracują, a o efektach ich pracy dowiadujemy się wtedy, kiedy jest na to czas, odpowiednie warunki społeczno-polityczne albo kiedy po prostu dzieje się coś wyjątkowo złego, co porusza szeroką opinię publiczną, a jest w zakresie obszaru zainteresowań danej organizacji.

Przykro mi, że z pracy organicznej nie ma transmisji live w telewizjach informacyjnych. Przykro mi, że tej pracy nie widać na okładkach tygodników opiniotwórczych, nie powstaje na jej temat setki artykułów każdego tygodnia. Przykro mi, ale taka jest natura rzeczy.
W przeciwieństwie do partii rządzącej nikt w opozycji, tym bardziej KOD, nie ma usłużnych redakcji. I lepiej, bo wartością są wolne, a nie usłużne media.

KOD jako platforma porozumienia różnych środowisk prodemokratycznych

Obok projektu „Obywatelska Kontrola Wyborów” w coraz większej ilości miejsc w Polsce KOD staje się platformą dialogu między różnymi środowiskami prodemokratycznymi,
co nierzadko kończy się podpisaniem porozumień o współpracy w kontekście wyborów samorządowych.
To też jest ciężka praca organiczna, która się dzieje i o której w tym przypadku od czasu
do czasu donoszą media.

KOD nie działa na akord

W moim przekonaniu KOD nie może być ruchem, którego celem miałoby być zaspokajanie własnych potrzeb emocjonalnych jego członków i niektórych krytycznych sympatyków.
Nie chciałbym, żebyśmy stali się podobni do „Solidarnych 2010”, tyle że po drugiej stronie barykady.
Wszystkie akcje uliczne powinny być mocno przemyślane i podejmowane wtedy, kiedy będą rzeczywiście służyły tym Polkom i Polakom, którzy nie zgadzają się z dewastacją Polski.
Ale żeby to czynić trzeba wsłuchiwać się w nastroje społeczne i nie ulegać łatwej pokusie wychodzenia na ulicę zawsze, kiedy się wkurzymy, bo takie działanie jest często niezrozumiałe przez szeroką opinię publiczną i w konsekwencji przeciwskuteczne.
Inflacja manifestacji nie służy dobrze naszej sprawie. To nie tylko moja opinia, ale opinia wielu ekspertów.

KOD nie jest też odpowiedzialny za słabość partii opozycyjnych. Dostrzegam pewną prawidłowość, że kiedy brakuje w przestrzeni publicznej zdecydowanych działań liderów opozycji, to natychmiast pojawia się teza, że KOD nie istnieje.
Tak było również w ostatnim tygodniu.
KOD nie może być antidotum na błędy innych.

Wiem, że są tacy, którzy widzieli w KODzie szansę na szybkie odsunięcie obozu „dobrej zmiany” od władzy. Ja też miałem i mam takie marzenie.
Ale po pierwsze Nobla temu, kto znalazłby patent na szybką zmianę złej władzy w Polsce.
Po drugie, w tym marzeniu musi być coś więcej. To więcej to zmiana jakościowa funkcjonowania elit politycznych.
Bo przecież przyszłość musi oznaczać rzeczywistą, a nie tylko propagandową zmianę na lepsze.

KOD to nie jest firma eventowa, która pracuje na akord.
Nie ma planów, które trzeba wyrobić w jakimś okresie. Ludzie angażują się w działania dobrowolnie, w swoim wolnym czasie, w miarę własnych możliwości i robią to, co do zasady, bezinteresownie. Mamy swoje życia zawodowe, swoje rodziny, a i tak często działamy kosztem pracy i bliskich.

Wiem, że wielu z nas chciałoby, żeby ubiegłoroczny lipiec trwał nieustannie.
A przecież nie jest tak, że w KODzie ktoś schował setki tysięcy manifestantów do szaf
i złośliwie nie chce ich z tych szaf wypuszczać.
Jest czas na działania na ulicach i jest czas na pracę w ciszy.

Zapewniam, że kiedy znowu pojawią się takie nastroje społeczne, które trzeba będzie wyrazić w formie akcji ulicznych, to KOD zainicjuje odpowiednie działania i weźmie na siebie ogrom ciężaru organizacyjnego i logistycznego, ponieważ spośród wszystkich ruchów społecznych mamy największe struktury i największe doświadczenie.
Jestem pewny, że ten nasz „lipiec” wróci, a my będziemy na niego gotowi.

Teraz proszę pozwolić nam popracować w terenie. Sami sobie też na to pozwólmy.

Dziś, poza KOD, jest wiele innych środowisk, które mają swoją wizję działalności. Są przecież takie, które swoją misję nieustannie realizują na ulicy. Można do nich dołączyć,
do czego zachęcam wszystkich, którzy widzą w tym sens.

Mnie, w perspektywie długiego marszu, w którym idziemy, bardziej interesuje skuteczność niż doraźne, acz medialnie widoczne działania. Przecież chodzi o to, żeby nadszedł taki dzień, w którym większa część społeczeństwa podzieli nasze racje i nasze wartości.
Trzeba korzystać z różnych narzędzi, żeby ten cel osiągnąć, a te narzędzia często są mało widowiskowe.

Na koniec, zachęcam wszystkich, których rozpiera energia, którzy mają potrzebę zrobienia czegoś dobrego dla kraju, do zaangażowania się w działanie „Obywatelskiej Kontroli Wyborów”. Ten ważny projekt pomieści nas wszystkich.

Pozdrawiam serdecznie
Trwa ładowanie komentarzy...