O autorze
Przedsiębiorca, polityk, działacz społeczny.
Koordynator krajowy Komitetu Obrony Demokracji.

7 grzechów, których nie ma

Przeczytałem ostatnio artykuł pana redaktora Jakuba Nocha pt. „7 grzechów głównych KOD”. Cenię sobie krytykę i z pokorą przyjmuję każdą, która dotyczy ruchu, który współtworzę. Korzystając jednak z prawa do polemiki chętnie podyskutuję z panem redaktorem na łamach naszego portalu. Odniosę się kolejno do wszystkich zarzucanych grzechów.

Tekst linka

1. Tylko sprzeciw
Próba porównywania Komitetu Obrony Demokracji do Solidarności roku 1980, choć rzeczywiście zdarza się, to jednak jest nieporozumieniem.



A już na pewno, kiedy porównanie to przydarza się publicystom. Dokonując tego rodzaju porównań należy pamiętać o kontekście historycznym i społecznym. Według pana redaktora KOD jest tylko ruchem sprzeciwu, a Solidarność wyrosła wyłącznie na pozytywnych postulatach. Tak w pierwszym jak i drugim przypadku to obraz niepełny. KOD wyrósł na sprzeciwie wobec łamania prawa przez rządzących podobnie jak Solidarność wybuchła w proteście przeciw podwyżkom cen. Zarówno Solidarność szybko zaczęła formułować pozytywne postulaty, podobnie czyni to KOD. Chyba każdy duży ruch społeczny zaczyna się od sprzeciwu, najczęściej gwałtownego, po to by następnie ewoluować w kierunku poszukiwania odpowiedzi na pytania dotyczące wizji przyszłości, co finalnie kończy się formułowaniem celów i postulatów.

Na tym jednak podobieństwa między Solidarnością czasu PRL a KOD kończą się. To dwa zupełnie różne byty.

2. Brak programu
Pan redaktor w tym miejscu znów usiłuje porównywać KOD do Solidarności, zarzucając temu pierwszemu brak jasnych, zrozumiałych i atrakcyjnych postulatów, podczas gdy Solidarność swoje 21 postulatów sformułowała w ciągu pierwszych dni istnienia.

Ponownie wróćmy do kontekstu historycznego. Kiedy w sierpniu 1980 roku wybuchła Solidarność natychmiast stała się jedynym katalizatorem wszystkich możliwych postulatów, aspiracji i zaczęła pełnić wszystkie możliwe role i funkcje społeczne. Nie było w tamtym czasie partii politycznych (te działające w podziemiu nie miały żadnego istotnego znaczenia), niezależnych związków zawodowych, nie było organizacji pozarządowych i nie istniało społeczeństwo obywatelskie w jakimkolwiek wymiarze.

KOD nie musi na szczęście dzielić tamtego doświadczenia. Przypomnę panu redaktorowi, że dziś te wszystkie podmioty istnieją i KOD nie będzie ani ich zastępował ani wchodził w ich rolę. Zadaniem KOD jest stanie na straży elementarnych wartości, zawartych zresztą w przywołanym przez pana redaktora manifeście.

Oczywiście, że na tym nie poprzestaniemy. Aby nie zajmować się tylko tym, co z perspektywy bieżącej polityki wydaje się najistotniejsze, zainicjowaliśmy niezwykle ważny projekt „Przestrzeń wolności”, którego celem jest odpowiedź na pytanie jakiej Polski chcemy w przyszłości.
W naszych założeniach w poszukiwaniu tej odpowiedzi ma uczestniczyć jak największa ilość Polek i Polaków, a kreatorami i moderatorami przedsięwzięcia będą wybitne postaci życia publicznego z różnych dziedzin, wśród nich między innymi prof. Andrzej Blikle i Agnieszka Holland

3. Wodzostwo
Wodzostwo KOD staje się obsesją niektórych komentatorów, a liczne tezy mające to udowadniać mają się tak z prawdą jak Jarosław Kaczyński z praworządnością.

Tak, Mateusz Kijowski jest twarzą KOD, ale to nie Mateusz Kijowski wskazał zarząd, jak to sugeruje pan redaktor. Zrobili to członkowie założyciele KOD.

Faktycznie, Mateusz Kijowski jako jedyny ma ogólnopolską rozpoznawalność, ale nie dlatego, że strzeże swojego monopolu na bycie twarzą KOD, ale z powodu tego, że media, które na początku istnienia ruchu wypromowały Mateusza, nawet nie próbują rozmawiać z kimkolwiek innym. Media rozmawiają tylko z tymi, którzy są już znani i tu koło się zamyka. Proszę zatem pokornie uderzyć się również we własną pierś panie redaktorze, bo jest pan reprezentantem tychże mediów i doskonale pan wie jak to działa.

Prawdą jest, że z KOD odeszło kilka osób, ale nie z powodu zasadniczo różnych poglądów, najczęściej z powodów czysto charakterologicznych. Ktoś, będąc ważną postacią w KOD uparł się, by zaszkodzić swoją nadgorliwą aktywnością innej, ważnej i potrzebnej organizacji pozarządowej. Ktoś inny, o charakterze korporacyjnego tyrana nieznoszącego jakiegokolwiek sprzeciwu, doprowadził w swoim obszarze działania do takiej skali konfliktów, że jego dalsze funkcjonowanie stało się niemożliwe. Jeszcze ktoś inny nie znalazł poparcia dla swoich radykalnych postulatów i sam sobie po cichu odszedł, itd. Przy masowości naszej organizacji takie rzeczy są naturalne i dziwiłbym się, gdyby się nie zdarzały.

Jeśli pana redaktora to uspokoi, to potwierdzam. Wybory wewnątrz KOD
na wszystkich szczeblach zbliżają się wielkimi krokami.

4. Kompromitacje wizerunkowe
W grzechy numer 3 pan redaktor zarzucił KOD wodzoskość, chyba tylko
po to, żeby zaraz potem postulować, aby owa wodzoskość miała wymiar praktyczny w postaci cenzury prewencyjnej i kontroli wszystkich i wszystkiego co w KOD i w jego obrębie się dzieje.

Przypomnę, KOD to ruch społeczny. W ruchu społecznym o masowym charakterze nie ma mowy o nadzorowaniu każdego przekazu, cenzurowaniu transparentów na manifestacjach czy kontroli wystąpień mówców na wiecach. Rolą liderów ruchu społecznego jest uwrażliwianie członków
i sympatyków na to co jest właściwe oraz przypominanie celów i wartości KOD i to robimy.

5. Hejt
W przypadku piątego grzechu pan redaktor poruszył poważny problem, który nie dotyczy tylko sympatyków KOD. Język nienawiści w internecie jest, w moim przekonaniu, jednym z największych i najbardziej destrukcyjnych współczesnych problemów naszego społeczeństwa i dotyczy wszystkich środowisk. Nikt do tej pory nie wymyślił jak sobie z tym poradzić. Świat wirtualny odbiera niektórym internautom kulturę osobistą, empatię i wyobraźnię.

Brak odpowiedzialności za słowa i za konsekwencje, które słowa nienawiści mogą powodować, daje niemal nieograniczone pole do popisu. Warto zauważyć, że ten najwyraźniej nielubiany przez pana redaktora Mateusz Kijowski, jak i wszyscy pozostali liderzy KOD, próbują walczyć z mową nienawiści cierpliwie tłumacząc, że to zła droga do budowania wspólnoty społecznej. Dialog to jedyne narzędzie, którym dysponujemy.

Jeśli pan redaktor ma jakieś lepsze recepty i propozycje jak poradzić sobie z hejtem w sieci, gorąco zapraszam, wspólnie je zrealizujemy.

6. Zamknięcie na inne poglądy
Myli się pan redaktor, że KOD jest zamknięty na różnorodne poglądy,
a wyciąganie wniosku, że hejt rodzi się z powodu tegoż zamknięcia, jest lekko niedorzeczne.

Oczywiście, czym większy ruch społeczny, tym węższy wspólny mianownik, który jest możliwy do zaakceptowania przez wszystkich uczestników tego ruchu. Postulat, by KOD wszedł w buty partii politycznej, idzie w poprzek idei ruchu społecznego. To nie znaczy jednak, że dyskusja w KOD na różne tematy i o różnych pomysłach nie jest możliwa, wręcz przeciwnie. W ruchu, w którym spotkali się ludzie od lewa do prawa, ferment intelektualny jest faktem, a to służy przede wszystkim lepszemu rozumieniu siebie nawzajem, co w konsekwencji sprawia, że łatwiej jest rozmawiać o wspólnej przyszłości.

7. Przekonanie o wielkości
Zarzut jakoby KOD był niebywale przekonany o swojej wielkości, ponieważ dobrze wypada w sondażach, jest kolejnym słabym punktem wywodów pana redaktora.

O wielkości świadczy poruszenie społecznych emocji, które jest widoczne w efektach działalności KOD, nie zaś sondaże. Ale nawet to, co udało nam się dokonać w ciągu raptem kilku miesięcy, nie pozbawia nas realizmu i pokory.

Sondaże nas nie interesują, ponieważ nie prowadzimy rywalizacji o głosy wyborcze. To co nas interesuje to przywrócenie demokratycznego państwa prawa i o to zabiegamy. Pan redaktor w tym momencie znów pomieszał porządki i pomylił nas z partiami politycznymi. To partie zdają się żyć głównie sondażami, zamiast zająć się kreowaniem własnych idei i pomysłów.

Podsumowując, czytałem ten artykuł mając wrażenie, że to opinia kogoś,
kto postrzega KOD jako konkurencję wobec jakiegoś innego środowiska.
Pozostaje mi się tylko domyślać o jakie środowisko może chodzić.
Trwa ładowanie komentarzy...