Wyborcze niespodzianki

(...) Widzę jednak światełko w tunelu. W moim przekonaniu naturalnym liderem, o silnych cechach przywódczych, zdolnym pociągnąć za sobą tłumy, stał się Robert Biedroń. Mam przypuszczenie graniczące z pewnością, że to na nim spocznie wkrótce obowiązek wzięcia odpowiedzialności za przyszłość lewicy w tym kraju (...)

Zakończyły się wybory samorządowe, moim zdaniem z wielu powodów najciekawsze w historii Polski samorządnej.
Pierwszy raz na ich okoliczność powstało tak wiele ruchów niezależnych do wielkiej polityki i od samorządowych gigantów. Pierwszy raz kampania wyborcza była tak rozdyskutowana, wielobarwna i najczęściej, o dziwo, merytoryczna. Nigdy wcześniej też nie zostaliśmy zaskoczeni tak wieloma wyborczymi werdyktami.
Dziś chciałbym się skupić na owych wyborczych niespodziankach.


Po pierwsze. Prezydenci wielkich miast, w tym wszystkich miast gospodarzy Euro 2012, otrzymali żółtą kartkę w postaci drugiej tury wyborów, ostatecznie Ryszard Grobelny otrzymał po drugiej rundzie kartkę czerwoną. Może to dziwić o tyle, że to właśnie w tych miastach dokonała się i wciąż dokonuje się infrastrukturalna rewolucja
na niespotykaną wcześniej skalę. Czyżby wyborcy odczuwali zmęczenie uciążliwościami związanymi z procesem inwestycyjnym na terenie ich miast? A może włodarze po odbytym Euro 2012 nie potrafili wskazać swoim wyborcom kolejnych wielkich celów? Myślę sobie, że może jednak chodzić o to, że wszyscy przywykli już do dużych inwestycji i teraz
w większym stopniu interesują się drogami rowerowymi, przestrzeniami zielonymi, żłobkami, przedszkolami, sprawną komunikacją miejską, opieką geriatryczną, oświatą, kulturą, placami zabaw, itd., a więc wszystkim tym, co czyni nasze życia bardziej przyjazne i komfortowe. Myślę też, że „bizantyjscy” prezydenci nie zauważyli, że skończył się czas prowadzenia kampanii wyborczych zza ścian gabinetów, że do wyborcy trzeba wyjść, i że dzisiejszy wyborca oczekuje zainteresowania sobą przez całą kadencję, a nie tylko w krótkim okresie kampanii wyborczej.
Sądzę, że wielu samorządowców odbyło tej jesieni zasłużoną lekcję pokory.

Po drugie. Prawo i Sprawiedliwość przerżnęło te wybory z kretesem
i żadne figury retoryczne tego nie zmienią. Nawet w Elblągu wystarczył rok rządów PiS, żeby Elblążanie mieli dość tej partii. Nie podzielam jednak opinii, że ta sromotna porażka PiSu oznacza gigantyczny sukces Platformy Obywatelskiej. PO, owszem, wygrała ilością mandatów
w sejmikach oraz wygrała prezydentury w wielkich miastach, ale została przeczołgana w drugiej turze i gdyby nie prawdopodobna mobilizacja elektoratów, które jednak wciąż panicznie boją się powrotu PiS, zwycięstwa te mogłyby być poważnie zagrożone. W wyborach parlamentarnych za rok nie będzie drugiej tury, zatem warto wyciągać wnioski już dziś.

Po trzecie i w mojej ocenie najważniejsze. Niespodziewany sukces Roberta Biedronia w Słupsku, który zaskoczył niemal całą opinię publiczną,
jak i prawdopodobnie samego zainteresowanego, ma ogromne znaczenie społeczne. Robert Biedroń poprowadził swoją kampanię perfekcyjnie
i nowocześnie, funkcjonując cały czas w otoczeniu ludzi.
Wychodził do wyborców, rozmawiał, wszędzie było go pełno. Uśmiechnięty, życzliwy i pełen zapału. Na kampanię wydał kilkanaście tysięcy złotych, czego z pewnością zazdroszczą mu włodarze innych miast. Warto jednak zwrócić uwagę, że otrzymał niebotyczne wsparcie ze strony mediów krajowych, z którego potrafił umiejętnie korzystać. Słupszczanie uwierzyli nie tylko w program Biedronia, ale również w fakt, że tak medialna w Polsce i Europie postać poprowadzi ich miasto do szybkiego, cywilizacyjnego awansu. Jakkolwiek osobiście pozostaję sceptyczny
co do kompetencji samorządowych oraz programu nowego Prezydenta Słupska, to z całego serca życzę mu powodzenia, ponieważ jego kolejne sukcesy sprawiają, że Polska zmienia się kulturowo, a to jest nie do przecenienia. Czasami odnoszę wrażenie, że ten człowiek jednoosobowo buduje w Polsce otwarte społeczeństwo, co powinno być powodem ogromnego wstydu dla wszelkiej maści elit politycznych i intelektualnych. Po tym co stało się w Słupsku można śmiało dojść do wniosku,
że społeczeństwo jest bardziej otwarte i akceptujące niż owe elity.
To również jest przytyk do mojej własnej partii, czyli do Platformy Obywatelskiej. W tym mieście można było zobaczyć wczoraj gdzie jest energia, potencjał i entuzjazm.

Po czwarte. W Polsce nie ma już lewicy. Leszek Miller w aliansie
z Jarosławem Kaczyńskim stał się karykaturą samego siebie sprzed lat. Janusz Palikot jest politycznym trupem, co do tego już nikt nie ma chyba żadnych wątpliwości.
Osobiście żałuję, bo Polsce jest potrzebna nowoczesna, europejska lewica będąca komponentem sił politycznych głównego nurtu. Jej brak znacząco zuboży debatę publiczną.
Widzę jednak światełko w tunelu. W moim przekonaniu naturalnym liderem, o silnych cechach przywódczych, zdolnym pociągnąć za sobą tłumy, stał się Robert Biedroń. Mam przypuszczenie graniczące
z pewnością, że to na nim spocznie wkrótce obowiązek wzięcia odpowiedzialności za przyszłość lewicy w tym kraju. Ja chciałbym taką właśnie lewicę widzieć na Wiejskiej.

Podsumowując, uważam, że te wybory były niezwykle ciekawe
i pouczające. Ich wyniki są bogatym materiałem badawczym i mam nadzieję, że skłonią wszystkich, w tym piszącego te słowa, do wyciągania wniosków na przyszłość.

Pozdrawiam serdecznie
Radomir Szumełda
Trwa ładowanie komentarzy...